sezon

view counter

Kreatywna marka do potęgi 3

karolina, 2011, wrzesień 11 - 16:52
fot. Aldona Kaczmarczyk

Kreatywna do potęgi trzeciej. Taka jest marka Zuo Corp. I to nie tylko za sprawą trojga jej założycieli,
ale dlatego, że z powodzeniem łączy w jedno modę, sztukę i marketing.

 
 
Moda i sztuka. Te pojęcia od dawna żyją w symbiozie. Artyści czerpią z różnych dziedzin sztuki – Warhol rysował buty dla magazynu Glamour, Dali wymyślił buty na sprężynach wykorzystane przez sportową markę. Wy również łączycie różne formy sztuki: performance, grafikę, architekturę. To kwestia trendu czy chęci tworzenia na wielu płaszczyznach?
To wynika z nas samych. Moda jest dziedziną sztuki, dającą możliwość przenikania się wielu płaszczyzn: grafiki, malarstwa, muzyki, performancu, czy rzeźby. Wykorzystanie wszystkich dostępnych środków wyrazu przy jej tworzeniu jest naturalnym procesem.
Nie ma sensu  stawiać sztucznych granic. Mówi się, że ciało jest rzeźbą, a nasze projekty  stanowią architektoniczną opowieść o nim. Jak widać, niektórych rzeczy po prostu nie można traktować oddzielnie...
 
Wasze projekty w części cechuje androginiczność – przenikanie się męskości i żeńskości. Modę typu unisex zapoczątkował Pierre Cardin. Wtedy było to rewolucyjne posunięcie w świecie mody. Czy dziś moda unisex to dla Was znak czasu, wygody, przejściowa inspiracja czy jeszcze coś innego?
To naturalny porządek rzeczy. Rozwój cywilizacyjny, zmiany w kulturze, sztuce, obyczajowości oraz postęp technologii pociągają za sobą powolne eliminowanieze wszystkich dziedzin życia definicji tego, co jest ściśle męskie lub żeńskie. Choć większość naszych najpopularniejszych projektów jest unisexowa,  tworzymy też propozycje typowo kobiece, co udowodniliśmy podczas tegorocznego Fashion Week’u. Zaprezentowana na jesień kolekcja, jest ultra kobieca i odwołuje się do mody lat 40. i 50.  Nie lubimy zamykać się w konwencjach, naszym priorytetem jest przekraczanie barier na każdym polu.
 
Artysta bez promocji nie ma szans zaistnieć. Czy jest tak rzeczywiście? Podczas pokazu na Fashion Week Poland wykorzystaliście orkiestrę Poczty Polskiej, co okazało się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o wrażenie i rozgłos. W ilu procentach według Was na sukces składa się talent, umiejętności, a w ilu dobry marketing? 
To pytanie, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. W popkulturze istnieje wiele przykładów podniesienia marketingu i PR do rangi sztuki,  tak było choćby w przypadku twórczości Andy Warhola czy Grace Jones. Naszym zdaniem innowacyjny produkt oraz nowoczesne podejście do PR są wyznacznikami sukcesu. Promocja jest tak samo ważna jak produkt. Można promować coś, co jest kiepskie, ale tylko do czasu.  Wcześniej czy później ludzie się zorientują, że zostali oszukani. Tak samo działa to w drugą stronę – biorąc pod uwagę wielość towarów na rynku, niemal niemożliwym jest  wypromować produkt bez odpowiedniej strategii marketingowej. Jeśli chodzi zaś o pojawienie się orkiestry w Łodzi, to nie był to celowy zabieg promocyjny. Raczej naturalne następstwo fabuły pokazu i inspiracji  kolekcji. Jeśli wzbudziło dużo emocji, tym lepiej, Najgorsze jest, według nas, zachowawcze podejście, a co za tym idzie – niewyzwalanie żadnych uczuć.
 
Otwarcie pop-up store’u w Warszawie było spowodowane problemem z dystrybucją kolekcji czy ciekawą formą idei będącej na pograniczu wydarzenia artystycznego?
Pop-up store (od red. sklep działający przez krótki czas) jest dla nas sposobem na dotarcie do klienta i niezamykanie się w sztywnych ramach tradycyjnej dystrybucji. To elementarna część budowania naszego wizerunku, co nie omieszkała świetnie skomentować znana dziennikarka modowa – Diane Pernet: „To ważne, żeby łączyć dobrą modę z dobrą architekturą". Jeśli udało nam się za pomocą niskich nakładów finansowych, stworzyć coś, co rozeszło się szerokim echem na całym świecie, to jest to dla nas powód do satysfakcji. O Pop-up’ie pisały najważniejsze światowe tytuły związane z architekturą i dizajnem takie jak: Dezeen, Frame, Mark. Spotkał nas też nie lada zaszczyt, bo jako jedyny pop-up znaleźliśmy się wśród najlepszych sklepów na świecie w rankingu wydawnictwa Gestalten. Magazyn Futu uznał nasz pop-up za najlepszą realizację sklepu, a Brytyjska Izba Prognozowania Trendów określiła to jako jeden z najważniejszych trendów w dziedzinie dystrybucji towarów w nadchodzących latach. To, że chcemy dalej stawiać pop-up’y w Polsce, nie oznacza, że zrezygnujemy z tradycyjnej dystrybucji. Marzą nam się salony w centrach handlowych i na ulicach wielkich miast.
 
Sprowadzacie tkaniny z Włoch, Niemiec. Są najwyższej jakości. Jednocześnie chcecie, by ceny były przystępne. To da się pogodzić?
Uwierzcie, to naprawdę da się pogodzić. W naszej ofercie znaleźć można topy od 60 zł, choć są też skomplikowane płaszcze z pianki do 1200 zł. Co do jakości, to dodamy tylko, że z tych samych tkanin, co my, odszywają m.in.: Isabel Marant czy Marc Jacobs.
 

Wasze ubrania noszą gwiazdy, celebryci, a jak to jest ze „zwykłymi ludźmi”? Czy na „ulicy” widać Zuo Corp.?
Nie jesteśmy marką na czerwony dywan. Zgoda – nasze ubrania noszą gwiazdy, jak: Kuba Wojewódzki, Kasia Nosowska czy Kinga Rusin, ale noszą je na co dzień, w drodze do pracy, czy idąc na niezobowiązującą kolację ze znajomymi. Cieszy nas, że dizajn Zuo Corp. doceniły także zagraniczne osobowości – Peaches, Moby, Mark Ronson czy Grace Jones.  Największą jednak frajdą jest możliwość oglądania własnych projektów na ulicy - w sklepie, na przystanku, kawiarni czy klubie. To niezwykle ekscytujące uczucie widzieć coś, co się zaprojektowało, a teraz jest na kimś obcym i można obserwować, jak jest noszone, jak się zużywa, w jakim kontekście się pojawia. Klienci są dla nas prawdziwym skarbem, bo to oni  weryfikują przydatność projektu.

Tworzycie krótkie serie, dlaczego?
To zależy. Nasze basicowe produkty pojawiają się na stałe, wprowadzamy do nich jedynie innowacje w postaci kolorów i materiałów. Produkty powstałe z myślą o lansowanej w danym sezonie kolekcji powstają w krótszych seriach. To pozwala na ograniczenie powtarzalności danej rzeczy wśród klientów. W końcu, nie ma nic gorszego od pojawienia się w tej samej sukience na przyjęciu.

Tworzycie modę uliczną. Jak waszym zadaniem wygląda polska ulica?
To zależy od miasta, jego wielkości. Polacy bardzo przywiązują uwagę do stroju. Najmłodsze pokolenie wygląda podobnie, jak ich rówieśnicy za granicą, choć istnieją bariery w postaci zasobności portfela. Dla większości z nas H&M i Zara wcale nie jest najtańszą marką.

Co według was jest przyszłością polskiej sztuki projektowania? 
Poprawa edukacji w szkołach, w dziedzinach związanych ze sztuką. Trzeba uczyć Polaków dizajnu i dobrego smaku. Ważne jest także, by uczyć młodych projektantów myślenia w sposób komercyjny, tak żeby rewelacyjne kolekcje, nie były dostępne jedynie
za bajońskie sumy.
 
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Magdalena Grzęda-Zajkowska

 
ZUO CORP.

Za sukcesem powstałej w 2010 roku marki stoi duet projektantów Dagmara Rosa, Bartek Michalec oraz manager Łukasz Laskowski. Aranżując mariaż mody, sztuki i promocji, stworzyli jakość, która wymyka się powszechnej definicji tego, czym jest odzieżowa marka. W ich projektach odnajdziemy więc zarówno inspirowane architektoniczną bryłą ubrania, grafiki autorstwa Roberta Kuty (charakterystyczne printy-palce), jak i działania typu performance (udział orkiestry Poczty Polskiej w pokazie kolekcji). I to nie wszystko. Zuo Corp. przekracza granice, tworząc również alternatywne formy sprzedaży w postaci pop-up store’u.
42 metrowy tzw. „znikający sklep” pojawił się w tym roku w centrum Warszawy, intrygując przechodniów swoją kubistyczną, minimalną formą. Dodajmy, że sklep zaprojektował duet Super Super, który na swoim koncie ma m.in. projekt fasady polskiego pawilonu Expo 2010 w Szanghaju. Ciekawe działania promocyjne marki nie przesłaniają jednak samych produktów. Zuo Corp. stara się bowiem wypracować złoty środek między masowością a jakością. Projekty oferowane są w krótkich seriach, w przystępnej cenie, ale i wysokiej jakości. W większości to kolekcje casual, sportowe, typu unisex.

Prezentowana w Sezonie kolekcja jest jednak całkiem inna, powstała z inspiracji dokumentem „Grey Gardens” poświęconemu toksycznej relacji dwóch kuzynek Jackie Kennedy. Jest innowacyjna ze względu na koncept zastosowania pianki poliuretanowej, która połączona z wełnami, pozwoliła na zaprezentowanie futurystycznych sylwetek, przełamanych klasycznymi kobiecymi krojami.

Kreatywna marka do potęgi 3
Kreatywna marka do potęgi 3
Kreatywna marka do potęgi 3

Agencja Reklamowa Admis Sp. z o.o.
15-066 Białystok, ul. Modlińska 6, lok. U3
tel./fax 85 732 02 88, 85 868 45 82
e-mail: biuro@admis.pl
www.admis.pl www.agencjamodelek.admis.pl