Jasna strona mroku
Łukasz Brześkiewicz
Fotograf. Zaczynał od reportażu. Dziś związany ze światem mody. Zdobywca wielu nagród m.in.: na festiwalu ART&Fashion (kategoria Fashion Photography), w konkursie Viva!Photo Awards. Pracuje na rzecz wielu młodych projektantów
i awangardowych marek. Oprócz prac komercyjnych realizowanych na zlecenie, tworzy projekty własne. Pochodzi z Białegostoku.
www.brzeskiewicz.com, www.vandorsen.com
"Nie staram się opowiadać żadnych historii wprost.
Podsuwam pewien zbiór informacji wizualnych,
które każdy „filtrując” przez siebie, może odczytać zupełnie inaczej. "
Fotografię mody dzieli spora odległość od fotografii reportażu, zwłaszcza takiego, jakim Ty się zajmowałeś, a więc fotografowania domów opieki społecznej, zakładów pogrzebowych, wypadków. Co skłoniło Cię, by pokonać ten dystans?
Pokonanie tego dystansu było dla mnie czymś naturalnym. Wynikało z potrzeby poszerzania umiejętności, choć nie tylko. Prawdziwą motywacją była chęć kontroli obrazu jako fragmentu rzeczywistości. W przypadku reportażu tej kontroli w zasadzie nie miałem, to był po prostu zapis rzeczywistości, której byłem świadkiem.
Czy doświadczenia z dokumentowaniem ciemniejszej strony świata, mają wpływ na klimat zdjęć? W Twojej fotografii obecny jest mrok i pewna tajemnica.
Jestem zdania, że nasza przesz-łość jest jak cień, który stale za nami podąża. Jego obecność wpływa na to, kim jesteśmy, a w konsekwencji, co robimy. W ten sposób tłumaczę sobie charakter moich prac, rzeczywiście odcisnęło się w nich to, co robiłem wcześniej. Oczywiście, dotyczy to tych projektów, w których mam pewną swobodę, bo w przypadku prac komercyjnych liczy się umiejętność wykonania danego zadania.
Ważne miejsce w Twojej fotografii zajmuje cień, światło oraz scenografia. To jest twój „znak firmowy”?
To są aspekty, o które dbam w pracy, ale jeśli ktoś uznałby je za mój znak firmowy, to tylko mnie to cieszy. Widocznie wyróżnia mnie to spośród innych, którzy nie przywiązują do tego wagi. Nie chciałbym tego wartościować. Myślę, że różnica wynika z podejścia do kwestii wywoływania reakcji
u odbiorców. Jedni skupiają się wyłącznie na emocjach bohatera, dlatego ograniczają całą oprawę do minimum, używając najprostszego rodzaju oświetlenia. Inni, jak ja, starają się, by każdy element obrazu uzupełniał reakcje odbiorcy i przez to nadawał nowy kontekst bohaterowi.
Twoja fotografia to coś więcej niż tylko zatrzymanie chwili. To raczej sposób narracji, opowiadania pewnej historii. Jakie historie lubisz opowiadać najbardziej?
Nie staram się opowiadać żadnych historii wprost. Podsuwam pewien zbiór informacji wizualnych, które każdy „filtrując” przez siebie, może odczytać zupełnie inaczej. Wychodzę z założenia, że im historia jest bardziej oczywista, tym gorzej dla niej.
Masz na koncie współpracę z młodymi, polskimi projektantami. Ich projekty są często nowatorskie, awangardowe. Czy to oznacza większą swobodę, kreatywność fotografowania?
To, że mieszczą się w kategorii „młodzi projektanci”, oznacza z reguły większą otwartość. Ich funkcjonowanie nie opiera się wyłącznie na sprzedaży, a raczej stanowieniu alternatywy do tzw. „main-stream’u”. Chcą, by ich zdjęcia wyglądały inaczej niż te na billboard’ach, bo są świadomi tego, że ci, do których adresują swoją modę, stanowią grupę o określonym stylu i filozofii życia. Dzięki temu nasza współpraca może wyjść poza konwencjonalne ramy, dając większe pole do popisu.
Zdobyłeś wiele nagród w konkursach poświęconych fotografii mody. Twoim zdaniem zyskuje ona rangę sztuki?
Z pewnością jest taka fotografia mody, która na to miano zasługuje. Żeby się o tym przekonać wystarczy przejrzeć katalog pośmiertnej wystawy McQueen’a ze zdjęciami Sundsbo.
Wyniesienie na „piedestał” sztuki jest czasami
zasługą mody, która jest fotografowana,
a czasami odwrotnie: to fotografia potrafi nadać
modzie nowy kontekst i podnieść jej rangę.
Ale wracając do pytania - siebie bym w tej kategorii z emblematem „sztuka” nie umieścił. Na to trzeba trochę dłużej pracować niż kilka lat.
Pochodzisz z Białegostoku, ale tworzysz w innych miastach. Dlaczego?
Odpowiedź jest prozaiczna - nie otrzymałem póki co ciekawej propozycji współpracy w Białymstoku. Jeśli jakaś się pojawi, z przyjemnością tu popracuję.
Dziękuję za rozmowę.
Z Łukaszem Brześkiewiczem rozmawiała Magdalena Grzęda-Zajkowska
Agencja Reklamowa Admis Sp. z o.o.
15-066 Białystok, ul. Modlińska 6, lok. U3
tel./fax 85 732 02 88, 85 868 45 82
e-mail: biuro@admis.pl
www.admis.pl www.agencjamodelek.admis.pl






































